OS Diecesca. ~ Tú eres mi canción.
Autor:
z pamiętnika violetty
Diego pomimo strasznej pogody nie zamierzał spędzić nocy w domu. Oczywiście chłopaka nadal mieszkał z rodzicami i się uczył. Jednak nie zamierzał być aniołeczkiem siedzącym cicho i nawet nie wyrażającym własnego zdania. Odkąd skończył 14 lat są z nim problemy i nikt nie daje sobie z nim rady, dlatego myśli że może wszystko. Było około godziny 22. Diego siedział przy oknie i patrzył na kolejne błyskawice pojawiające się na niebie. Zamierzał wyjść z domu dopiero gdy rodzice go już nie powstrzymają, czyli kiedy zasną. Wiele razy zastanawiał się dlaczego właściwie to robi? Może po prostu chce zwrócić na siebie uwagę? Od zawsze jego rodzice przejmowali się tylko pracą. Zaczęli przejmować się tym co takiego wyrośnie z ich syna, odkąd chłopak zaczął nie przejmować się niczym i sam kierować własnym życiem, nie ważne że źle to robił i sam o tym dobrze wiedział. Według rodziców Diego, nigdy niczego mu nie brakowało. Mylili się. Brakowało mu miłości, a to chyba jest najważniejsze w rodzinie. Gdy chłopak był pewien że wszyscy domownicy już śpią, wyciągnął z szafy bluzę z kapturem. Szybko ją założył a kaptur zarzucił na głowę. Wyszedł z domu, kierując się sam nawet nie wiedząc gdzie. Szedł przed siebie, nie przejmując się ani deszczem ani błyskawicami które od pewnego czasu coraz częściej pojawiały się na niebie. Gdy zadzwoniła jego komórka chłopak spojrzał na wyświetlacz. Dzwonił jego brat - Marco. Pewnie już zauważył że Diego nie ma w domu i postanowił go ściągnąć zanim zorientują się rodzice. Marco wiele razy krył już brata i starał mu się pomóc, jednak Diego za każdym razem patrzył na to obojętnie. Odrzucił połączenie i schował telefon do kieszeni, tam gdzie jego miejsce. Szedł przed siebie nadal. W pewnym momencie dostrzegł dziewczynę siedząca na ławce. Od razu zaczął się zastanawiać co tu robi, do tego w środku nocy! Zastanowił się chwilę czy do niej podejść. W końcu jednak postanowił dowiedzieć się dlaczego siedzi tu tak samo w czasie burzy. Gdy podchodził zauważył że trzęsie się z zimna. Bez zastanowienia zdjął z siebie bluzę i okrył nią tajemniczą dziewczynę. Nie wiedział co nim kieruje, innym razem po prostu przeszedł by obojętnie. Dziewczyna spojrzała na niego. Było widać że płakała.
- Co tu robisz sama? - spytał w końcu Diego. Dziewczyna jednak mu nie odpowiedziała. W tym momencie chłopak postanowił zrezygnować ze swojego nocnego spaceru.
- Chodź... Nie będziesz tak przecież siedziała całą noc. - powiedział po czym wyciągnął do dziewczyny dłoń. Ona wahała się chwilę, jednak w końcu postanowiła pójść z chłopakiem. Ujęła jego dłoń, a on pociągnął ją do swojego domu. Kiedy doszli w drzwiach spotkali Marco, który miał nadzieję że jego brat jednak wróci do domu. Gdy zobaczył go wchodzącego z tajemniczą dziewczyną oczywiście się zdziwił. Diego minął go od razu bez słowa. Od razu poszedł się przebrać. Dziewczynie również dał jakieś suche ubranie. Oczywiście swoje, bo chłopak nie miał siostry. Było ona na dziewczynę o wiele za duże, jednak przynajmniej było suche. Ubranie dziewczyny Diego powiesił by wyschło. Potem chłopak wysłał swojego brata do łóżka po czym wrócił do dziewczyny siedzącej na kanapie. Poszedł zrobić sobie i dziewczynie gorącą czekoladę. Gdy wrócił i usiadł obok tajemniczej nieznajomej, ona spojrzała na niego jakby nigdy nic.
- Hej. - powiedział i starł nadal lecącą łzę po jej policzku. - Nie płacz. Proszę.
- Jak mam nie płakać. - odpowiedziała szeptem. Wiedziała, że inni domownicy śpią. - Chłopak zdradził mnie i wyrzucił z domu. Nie mam gdzie mieszkać. Dlatego siedziałam tam na ławce.
- Przepraszam. Nie wiedziałem.
- To ja przepraszam. Niepotrzebnie się uniosłam. - powiedziała i spojrzała na chłopaka. - A tak ogółem to jestem Francesca.
- A ja Diego. - Uśmiechnęli się do siebie. Po chwili poszli do pokoju. Postanowili obejrzeć horror. Położyli się oboje na łóżku i zaczęli oglądać. Akurat odgrywali straszną scenę. Dziewczyna nieświadomie wtuliła się w chłopaka. Jednak jemu to nie przeszkadzało. Objął Włoszkę ramieniem. Kiedy film się skończył zauważył, że Fran zasnęła. Przykrył ją kocem i pocałował w czoło. Zasnęli w swoich ramionach ♥♥♥
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Super ciekawy
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej
Świetny :)
OdpowiedzUsuń