Przepiękna Hiszpanka o czarnych, kręconych włosach obchodziła dziś swoje 21 urodziny.
Ktoś by pomyślał ''Haha... 21 lat i jeszcze dziewica.''
Po prostu.. Jeszcze nigdy się nie zakochała. Nie znalazła tego jedynego. Nigdy nie szukała miłości. Czekała, aż miłość znajdzie ją. Nie przejmowała się opiniami innych. Jednym słowem nie obchodziło jej to.
Dzisiejszego wieczoru organizowała imprezę urodzinową. Zaprosiła swoje przyjaciółki, chłopaków przyjaciółek. Przed tym wielkim wydarzeniem postanowiła posprzątać trochę w domu. Najbardziej cieszyła się, dlatego, że zaprosiła szczególną osobę. Maxi - chłopak, w którym kochała się od dobrych paru miesięcy. Zebrała się na odwagę i wręczyła mu zaproszenie. Chciała być jego "jedyną", jednak Argentyńczyk miał dziewczynę - Lenę. Jej siostrę. Chyba to bolało ją najbardziej. To, że wybrał jej siostrę zamiast niej. Poddała się, a może to jest zwykła nieśmiałość, która nie pozwala zbliżyć jej się do chłopaka? Sama nie wiedziała co o tym myśleć.
Zabrała się za sprzątanie. Tylko to potrafiło wyrwać ją z myśli o chłopaku, który nie odwzajemnia jej uczuć.
Zostały dwie godziny do imprezy. Dziewczyna była podekscytowana i zdenerwowana jednocześnie. Stres zżerał ją całą i nie potrafiła skupić się na zwykłej drobnostce jaką jest poukładanie przekąsek czy przyniesienie napojów z kuchni. Wzięła się w garść. Zajęło jej to pół godziny, co oznaczało, że zostało jej bardzo mało czasu, aby się przygotować. Szybko pobiegła na górę i wskoczyła pod prysznic, oczywiście wcześniej biorąc ze swojej sypialni bieliznę i byle jakie ubrania. Umyła swoje czarne, kręcone włosy szamponem jagodowym, a na ciało nałożyła żel, który pachniał malinami. Ogarnęła się i zauważyła, że wzięła zwykłe szare ubrania. Nie! Na tej imprezie musiała wyglądać bosko. W końcu są to jej urodziny. Podeszła do szafy w poszukiwaniu przebojowej sukienki, która podbije serca chłopaków i powali każdą dziewczynę z nóg. Wybrała łososiową sukienkę do kolan. Lekko pokręciła włosy, które swobodnie opadały jej na ramiona. Wymalowała się i wiedziała, że już jest gotowa na przyjęcie. Goście powoli zaczęli się schodzić.
~1 godzinę później~
Impreza trwa w najlepsze. Nigdzie niestety nie mogłam znaleźć Maxi'ego i Leny. Muszę przyznać, że trochę mnie to zasmuciło. Olali mnie w moje urodziny. Może siedzą w pokoju mojej siostry? Muszę to sprawdzić! Przeprosiłam wszystkich i ruszyłam schodami na górę. Gdy byłam już pod drzwiami usłyszałam dziwne jęki. To nie mogła być prawda. Lekko zapukałam w drzwi. Momentalnie przestałam słyszeć te dziwne odgłosy.
-Mogę? - zapytałam po czym usłyszałam ciche proszę. Weszłam. Leżeli na łóżku, pod kołdrą przytuleni do siebie. Nie.. To nie działo się na prawdę.
-Co Wy robicie?! - wydarłam się. Moja siostra ma dopiero 16 lat, a już to robi? -Lena co Ty wyprawiasz! Masz dopiero 16 lat! - próbowałam ją pouczyć jednak smutek, jaki czułam w tamtej chwili wydostał się na zewnątrz. Z moich oczu zaczęło lecieć tysiące łez. Wybiegłam z jej pokoju i zamknęłam się w swoim. Nie przejmowałam się imprezą. I tak nie przyszli tutaj dlatego, że ja mam urodziny. Przyszli tu dlatego, że nikt dawno nie robił żadnej imprezy.
Dziewczyna przesiedziała w swoim pokoju całą imprezę urodzinową. Goście nie odczuli jej braku. Bawili się dalej, aż w końcu impreza się skończyła. Hiszpanka jeszcze nigdy nie była tak smutna jak dziś. W ten szczególny dzień. W swoje urodziny. Zdjęła sukienkę, którą zawsze chciała założyć na tę okazję. Zmyła makijaż i wskoczyła w zwykły szary dres. Położyła się na łóżku i przykryła się po sam czubek swojej głowy kołdrą. Nie chciała się nikomu pokazywać. Wiedziała, że powoli nadchodzi jej emocjonalny koniec.
Leżała, a dni mijały.
Dopadła ją ogromna depresja.
-Czego we mnie nie ma co jest w mojej siostrze?! - ciągle zadawała sobie to pytanie. Od pewnego czasu nie dawało jej spokoju.
5 lat później.
Nadszedł triumfalny dzień. Nie... Naty nie jest z Maxim. Nigdy nie dowiedział się o jej uczuciu jakim go darzy.
Dzisiejszy dzień nie był jak wszystkie inne. Był to niesamowity dzień dla Leny.
Dziś był dzień jej ślubu.
Ślubu z chłopakiem, którego jej siostra darzy nieskończonym uczuciem.
Wielkie przygotowania do wesela.
Wszyscy byli szczęśliwi.. Tylko nie Natalia.
-Naty! - dziewczyna usłyszała krzyk dochodzący z kuchni.
-Tak mamo?
-Wybrałaś już sukienki?
-Tak! - dziewczyna musiała być druchną. Nie miała innego wyboru. Było jej bardzo smutno, bo jej ukochany miał właśnie poślubić jej siostre.
2 godziny później
Narzeczeni są w trakcie składania przysięgi. Natalia jest rozsypana. Po cichu płacze. I tak nikt nie zwraca na nią uwagi. Wszyscy są skupieni na tym czy powiedzą tak.
Powiedzieli.
-Czy ktoś sprzeciwia się temu związkowi? - to była jej ostatnia szansa. Wstała z ławki, na której siedziała.
-Ja! - wykrzyczała. Łzy zaczęły lecieć z jej oczu. Wszyscy skirowali wzrok na nią. -Kocham Cię Maxi. Zawsze Cię kochałam! - krzyknęła i wybiegła z kościoła. Może zrobiła źle? Tak.. Na pewno zrobiła źle. Przecież jakby chłopak odwzajemniał jej uczucia to wybiegł by za nią w tej samej chwili co ona. Myliła się. Tak bardzo się myliła.
Nie chciała dłużej cierpieć.
Nie chciała dłużej patrzeć na ich szczęście, którym zarażali wszystkich wokół tylko nie ją.
Postanowiła ze sobą skończyć.
Pobiegła na pierwszy lepszy most.
Wahała się.
Może kiedyś się zakocha. Może kiedyś spotka tego jedynego. Pragnęła mieć męża, dzieci. Kochającą rodzinę. Jej siostra to wszystko zniszczyła.
Wiedziała, że musi to zrobić.
Wspięła się na mur.
Wzięła ostatni oddech.
Lekko się pochyliła.
Leciała. Jak wolny ptak po niebie.
Nie.
Leciała, by już nie chciała patrzeć na to co dzieję się wokół niej.
Dlaczego wszyscy mogli być szczęśliwi tylko nie ona?
Spadła do wody.
Umarła na miejscu.
Była już wolna.
Szczęśliwa.
-Mogę? - zapytałam po czym usłyszałam ciche proszę. Weszłam. Leżeli na łóżku, pod kołdrą przytuleni do siebie. Nie.. To nie działo się na prawdę.
-Co Wy robicie?! - wydarłam się. Moja siostra ma dopiero 16 lat, a już to robi? -Lena co Ty wyprawiasz! Masz dopiero 16 lat! - próbowałam ją pouczyć jednak smutek, jaki czułam w tamtej chwili wydostał się na zewnątrz. Z moich oczu zaczęło lecieć tysiące łez. Wybiegłam z jej pokoju i zamknęłam się w swoim. Nie przejmowałam się imprezą. I tak nie przyszli tutaj dlatego, że ja mam urodziny. Przyszli tu dlatego, że nikt dawno nie robił żadnej imprezy.
Dziewczyna przesiedziała w swoim pokoju całą imprezę urodzinową. Goście nie odczuli jej braku. Bawili się dalej, aż w końcu impreza się skończyła. Hiszpanka jeszcze nigdy nie była tak smutna jak dziś. W ten szczególny dzień. W swoje urodziny. Zdjęła sukienkę, którą zawsze chciała założyć na tę okazję. Zmyła makijaż i wskoczyła w zwykły szary dres. Położyła się na łóżku i przykryła się po sam czubek swojej głowy kołdrą. Nie chciała się nikomu pokazywać. Wiedziała, że powoli nadchodzi jej emocjonalny koniec.
Leżała, a dni mijały.
Dopadła ją ogromna depresja.
-Czego we mnie nie ma co jest w mojej siostrze?! - ciągle zadawała sobie to pytanie. Od pewnego czasu nie dawało jej spokoju.
5 lat później.
Nadszedł triumfalny dzień. Nie... Naty nie jest z Maxim. Nigdy nie dowiedział się o jej uczuciu jakim go darzy.
Dzisiejszy dzień nie był jak wszystkie inne. Był to niesamowity dzień dla Leny.
Dziś był dzień jej ślubu.
Ślubu z chłopakiem, którego jej siostra darzy nieskończonym uczuciem.
Wielkie przygotowania do wesela.
Wszyscy byli szczęśliwi.. Tylko nie Natalia.
-Naty! - dziewczyna usłyszała krzyk dochodzący z kuchni.
-Tak mamo?
-Wybrałaś już sukienki?
-Tak! - dziewczyna musiała być druchną. Nie miała innego wyboru. Było jej bardzo smutno, bo jej ukochany miał właśnie poślubić jej siostre.
2 godziny później
Narzeczeni są w trakcie składania przysięgi. Natalia jest rozsypana. Po cichu płacze. I tak nikt nie zwraca na nią uwagi. Wszyscy są skupieni na tym czy powiedzą tak.
Powiedzieli.
-Czy ktoś sprzeciwia się temu związkowi? - to była jej ostatnia szansa. Wstała z ławki, na której siedziała.
-Ja! - wykrzyczała. Łzy zaczęły lecieć z jej oczu. Wszyscy skirowali wzrok na nią. -Kocham Cię Maxi. Zawsze Cię kochałam! - krzyknęła i wybiegła z kościoła. Może zrobiła źle? Tak.. Na pewno zrobiła źle. Przecież jakby chłopak odwzajemniał jej uczucia to wybiegł by za nią w tej samej chwili co ona. Myliła się. Tak bardzo się myliła.
Nie chciała dłużej cierpieć.
Nie chciała dłużej patrzeć na ich szczęście, którym zarażali wszystkich wokół tylko nie ją.
Postanowiła ze sobą skończyć.
Pobiegła na pierwszy lepszy most.
Wahała się.
Może kiedyś się zakocha. Może kiedyś spotka tego jedynego. Pragnęła mieć męża, dzieci. Kochającą rodzinę. Jej siostra to wszystko zniszczyła.
Wiedziała, że musi to zrobić.
Wspięła się na mur.
Wzięła ostatni oddech.
Lekko się pochyliła.
Leciała. Jak wolny ptak po niebie.
Nie.
Leciała, by już nie chciała patrzeć na to co dzieję się wokół niej.
Dlaczego wszyscy mogli być szczęśliwi tylko nie ona?
Spadła do wody.
Umarła na miejscu.
Była już wolna.
Szczęśliwa.
---------------------------------------------------------------------------------
One Shot ten powstał głównie dlatego, że zablokowałyśmy się i długo nie ma rozdziału.
Kursywa - Alice Verdas
Normalna - Ka Te
Mimo tego, że więcej napisałam, bardziej podoba mi się część Ka Te.
Piszcie co myślicie :)) - Alice Verdas
Tak, wiem, że zawaliłam :(
Moja część jest BARDZO krótka i mi się nie podoba :(
(I tak Wasza ocena najważniejsza :*)
Postaram się, aby dzisiaj pojawił się rozdział :**** - Ka Te
Tak, wiem, że zawaliłam :(
Moja część jest BARDZO krótka i mi się nie podoba :(
(I tak Wasza ocena najważniejsza :*)
Postaram się, aby dzisiaj pojawił się rozdział :**** - Ka Te
