*Francesca*
- Ale... Jak to? - zapytałam zdziwiona.
- Zdradziła mnie z Leonem i z nią zerwałem.
- Ja,, Nie widziałam. - spuściłam wzrok. Nie chciałam patrzeć mu w oczy. Sama nie wiem dlaczego. Potrzebowała samotności. Nagle zadzwonił mi telefon. Dzwoniła moja mama. Odebrałam.
M: FRANCESCA! - wydarła się na całe gardło. - CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ?!
F: Mamo ja....
M: TO KONIEC! NIE WRACAJ DO DOMU. NIE MASZ CZEGO TU SZUKAĆ! torbę znajdziesz pod domem.
Rozłączyłam się. Zaczęłam płakać. Moja mama wywaliła mnie z domu. Nie mogę w to uwierzyć. Ruszyłam odebrać moją walizkę. Diego ruszył za mną. Chciał wiedzieć o co chodzi, ale nic mu nie powiedziałam. Szliśmy w ciszy. Doszliśmy do małej chatki przed którą stała malutka torba z moimi rzeczami.
- Co to za torba? - zapytał zdziwiony chłopak. - Daj mi ją.
Nic nie odpowiedziałam tylko ruszyłam przed siebie. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Potrzebowała samotności. Hiszpan mnie dogonił, a gdy zauważył, że płaczę otarł moje łzy i przytulił mocno do siebie. Ja odwzajemniłam uścisk, a torbę rzuciłam na ziemię.
*Diego*
Doszliśmy pod dom Fran i trochę się zdziwiłem jak zauważyłem malutką torbę pod drzwiami jej domu. Dziewczyna się odwróciła i podeszła do mnie z torbą.
- Co to za torba? - spytałem zdziwiony. - Daj mi ją. - wyciągnąłem po nią, ale Włoszka ruszyła przed siebie. Stałem chwilę jak wryty. Nie wiedziałem co robić. Kurde Diego rusz się, a nie stoisz jak słup. Pobiegłem za dziewczyną. Zauważyłem, że płacze więc tylko otarłem jej łzy i przytuliłem jak najmocniej mogłem. Francesca chyba nie wiedziała co zrobić. Zawahała się, ale jednak mnie przytuliła rzucając przy tym torbę na ziemię. Staliśmy tak jakieś dziesięć minut i dziewczyna odsunęła się ode mnie.
- Fran powiesz mi co się stało? Dlaczego nie poszłaś do domu i co to za torba?
- Diego... Oni....Oni... - mówiła przez łzy. - Wyrzucili mnie z domu.
Nie wiedziałem co mam powiedzieć, ale jak można być takim człowiekiem? Żeby wyrzucić własną córkę z domu.
- Fran, a masz gdzie przenocować? - spytałem z troską.
- Nie. - powiedziała szeptem i spuściła głowę.
- Hej nie martw się. -zacząłem ją pocieszać
- Jak mam się nie martwić skoro nie mam gdzie mieszkać?
- Zamieszkasz u mnie. W końcu mieszkam sam w wielkim domu.
- Ale... - zaczęła, ale nie dałem jej skończyć tylko wziąłem jej torbę i ruszyłem w stronę domu ciągnąc ją za rękę. Nie próbowała się wyrywać. Doszliśmy do mojego domu w jakieś trzydzieści minut.
*Francesca*
Miałam mieszkać u Diego. Nie wiedziałam za bardzo czy to dobry pomysł. Pod domem zabrał moją torbę, a mnie złapał za rękę. Nie próbowałam się siłować, bo wiedziałam, że i tak z nim nie wygram. Gdy ujrzałam jego dom stanęłam jak wryta. Był taki wielki w porównaniu do małego domku w którym mieszkałam. Weszłam do środka i nadal nie mogłam uwierzyć, że tu jestem. Nagle usłyszałam głos jakiejś kobiety, która wyszła z jakiegoś pomieszczenia.
- Panie Hernandez obiad już got... - przerwała gdy mnie zobaczyła.
- Olgo jakbyś mogła to nałóż jeszcze Francesce.....
- Diego naprawdę nie trzeba. - przerwałam mu. Nie chciałem nadużywać jego gościnności. Postanowiłam, że teraz na wszystko muszę sama zapracować.
- Francesca nic nie jadłaś cały dzień. Olgo podaj jeszcze jeden talerz.
Gosposia poszła, a Diego zaprowadził mnie do jadalni, gdzie stały już talerze z jedzeniem. Niepewnie usiadłam przy jednym z miejsc, a chłopak zrobił to samo. On zaczął jeść, a ja niepewnie chwyciłam łyżkę i tak po prostu ją trzymałam. Nie jadłam. Nie miałam apetytu.Cały czas martwiłam się o to co będzie jutro. Rzucę szkołę i zacznę sobie szukać pracę. Może uda mi się nazbierać na jakieś malutkie mieszkanie.
- Fran. - moje rozmyślenia przerwał Diego. - Jedz, albo Cię nakarmię.
- Ale..... -zaczęłam
- Mam Cię nakarmić? - zapytał powoli wstając. Wystraszyłam się i zaczęłam powoli jeść. W domu rzadko kiedy był obiad. Wszystkie pieniądze były przeznaczane dla Violetty. Bo Violetta to, bo Violetta tamto. Jak nie Ona to piwo lub wódka. Rzadko kiedy byli trzeźwi. Powróciłam do rzeczywistości. Zjadłam całą zupę, a po chwili Olga przyniosła mi drugie danie, które również błyskawicznie pochłonęłam.
- Chcesz jeszcze? - zapytał zdziwiony Diego.
- Nie dziękuję.- powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
- Nie wiedziałem, że taka dziewczyna potrafi tyle zjeść.
- Po prostu dawno nie jad.... - przyłożyłam rękę do ust. I spojrzałam na chłopaka, który mi się wpatrywał.
*Diego*
Czy ja dobrze słyszałem, że Fran "dawno nie jadła"
- Ale jak to? - zapytałem zszokowany. Dziewczyna nie odpowiedziała. Nadal trzymała rękę na ustach. Wstałem do niej i złapałem za rękę. Poszliśmy do salonu. Usiedliśmy na kanapie. - Fran musimy poważnie porozmawiać.
Nic nie odpowiedziała tylko pokiwała głową. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Moim oczom ukazali się chyba rodzice Fran.
- Co wy tu robicie? - zapytała Francesca ze łzami w oczach. Oni nic nie odpowiedzieli tylko wepchali się do mojego domu. Czuć było od nich alkohol.
- Proszę skąd natychmiast wyjść! - nawet na mnie uwagi nie zwrócili. Ojciec Fran podszedł do niej i z całej siły uderzył ją w twarz. Nie mogłem na to pozwolić. Co to za ojciec, który bije własną córkę.
- To za to, że chciałaś się zabić. Źle Ci było u nas? - zaczął się drzeć na cały dom. Nie wytrzymałem. Podszedłem do tego zwyrodnialca i przywaliłem mu w nos. Mężczyzna upadł, a z jego nosa sączyła się czerwona ciecz. Był pijany. To było widać.
- Olga! - zawołałem, a moja gosposia znalazła się po chwili w salonie. - Proszę Cię zajmij się Francescą.
- Trzymaj. - jej matka podała mi jakieś dokumenty. To był akt adopcyjny. Czyli Francesca była adoptowana?
- Albo wyjdziecie, albo wzywam policję.
- Jeszcze się spotkamy! - pogroził mi "ojciec" Włoszki i wyszedł razem z żoną.
*Francesca*
To był dla mnie szok. Nie wiedziałam, że oni są zdolni do tego, aby tu przyjść. Po tym jak Olga się mną zajęła do kuchni wszedł Diego z jakimiś papierami w ręku. Dał mi je. Tam były moje dane. Czytałam wszystko uważnie. Byłam adoptowana? Wo gule się tym nie przejęłam. Podejrzewałam to już od jakiegoś czasu. Wcale nie byłam do nich podobna i tylko ja znałam Włoski. To nie był przypadek. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Byłam szczęśliwa, że nie mam z nimi nic wspólnego. Wyczytałam też, że na nazwisko mam Cauviglia, a nie Castillo.
- Fran..- zaczął Diego. - Może zaprowadzę Cię do Twojego pokoju?
- Tak jasne. - uśmiechnęłam się.
Weszliśmy na górę po schodach. Doszliśmy do końca korytarza. Chłopak otworzył drzwi, a moim oczom ukazała się piękna sypialnia. Była bardzo duża.
Chłopak podszedł do drzwi i je otworzył.
- Tutaj masz łazienkę, a na górze garderobę i wyjście na taras.
- Jeju Diego. Ten pokój jest piękny.
- Cieszę się, że Ci się podoba. - uśmiechnął się do mnie, a ja się trochę speszyłam. - Mój pokój jest za ścianą więc jak będziesz czegoś potrzebować po prostu przyjdź.
- Dziękuję. - powiedziałam i przytuliłam się do chłopaka.
- Nie ma za co. Fran ja teraz muszę iść. Rozpakuj się, a później skoczymy na małe zakupy.
- Dobrze. - odpowiedziałem, a Diego pocałował mnie w policzek i wyszedł. Weszłam po schodach na górę i otworzyłam drzwi do garderoby. Było tam pełno wieszaków, a ja miałam tylko dwie sukienki, trzy bluzki, jedną parę spodni, jedną piżamę i bieliznę. Zaczęłam wieszać, gdy nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju.
- Francesca gdzie jesteś? - usłyszałam wołanie.
- W garderobie. - odpowiedziałam i wróciłam do zakładania sukienki na wieszak. Po chwili za mną pojawił się Diego.
- Pomogę Ci. - Wyją z torby koszulkę i ją powiesił. Skończyliśmy po jakiejś minucie. - Fran....
- Hmm?
- To są wszystkie Twoje ubrania? - zapytał zdziwiony.
- Tak.
- Cyba będziemy musieli jeszcze pojechać do galerii - uśmiechną się i puścił mi oczko.
- Diego nie. Na ubrania sobie sama zapracuje. - nie chciałam narażać go na zbyt wielkie koszty.
- Francesca posłuchaj. Teraz mieszkasz u mnie i nie pozwolę, abyś miała tak mało ciuchów ok?
- Ale....
- Żadnych ale. Zbieraj się zaraz wyjeżdżamy. - odwrócił się i wyszedł.
.....................................................................
Hej :***
Przepraszam, że tak długo czekaliście,
ale jak każdy wie zaczęła się szkoła.
Mam nadzieję, że rozdział Wam się
spodoba. :)
4 komentarze od innych użytkowników - kolejny rozdział XDDD
Komentujesz - motywujesz ♥
Kate ♥
