Diecesca #6
Autor:
z pamiętnika violetty
*Francesca*
Po tym jak Diego wyszedł udałam się do łazienki, aby przemyć twarz. Po pięciu minutach wyszłam z pokoju i udałam się na dół. Diego już na mnie czekał. Uśmiechnął się, gdy mnie zobaczył.
- Gotowa? - zapytał, a ja pokiwałam głową. - To gdzie najpierw jedziemy?
- Może pojedziemy do studia?
- A po co? Przecież jutro nie mamy zajęć.
- Muszę tam coś załatwić.
- Dobrze no to chodźmy. - powiedział i wyszliśmy z domu. Szkoła nie znajdowała się daleko, więc byliśmy tam w ciągu piętnastu minut. Poprosiłam,aby został na zewnątrz. Niechętnie, ale się zgodził. Musiałam pilnie porozmawiać z Pablo. Gdy weszłam do szkoły zauważył mnie dyrektor.
- Francesca. Co Ty tu robisz? - zapytał.
- Chciałam z Tobą porozmawiać. - spuściłam wzrok. - Ja.... Ja już nie mogę się tutaj uczyć.
- Ale dlaczego? - zapytał z niedowierzaniem. - Jesteś jedną z najlepszych uczennic. Nie możesz tak po prostu rzucić szkoły.
- Pablo wiesz jaka jest u mnie w domu sytuacja. Teraz rodzice wyrzucili mnie z domu i mieszkam u Diego. - nie spuszczałam wzroku z podłogi. - Po prostu nie chcę go narażać na zbędne koszty.
Nie chciałam tego robić, ale inaczej nie mogę.
- Z niczego nie zrezygnujesz, a na pewno nie ze Studia. - usłyszałam głos za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Hiszpana.
- Ale... - zaczęłam
- Pablo ona nadal będzie się tu uczyć.
- Mam nadzieje. Szkoda, aby się taki talent zmarnował. - odpowiedział po czym znikną w drzwiach od pokoju nauczycielskiego. - Musimy omówić pewien temat przy kolacji. Teraz chodźmy.
- Poczekaj wezmę coś z szafki. - powiedziałam i odeszłam w stronę szafek. Wyjęłam z niej kopertę z pieniędzmi. Było w niej około dwóch tysięcy. Oszczędzałam odkąd skończyłam pięć lat i rodzice zaczęli pić. Jeszcze sprawdzę czy na pewno jest tu odpowiednia kwota i mogę iść.
*Diego*
Francesca długo nie wraca. Postanowiłem, że pójdę po nią i sprawdzić czy nic się nie stało. Doszedłem do Włoszki i zobaczyłem, że ma kopertę w której miała mnóstwo kasy.
- Skąd masz tyle? - zapytałem, a dziewczyna podskoczyła.
- Nie strasz mnie! - odwróciła się do mnie przodem.
- Odpowiesz na pytanie to nie będę. - zaśmiałem się.
- Zbieram odkąd skończyłam pięć lat i rodzice zaczęli pić. - spuściła wzrok. Nie chciałem patrzeć jak się smuci więc po prostu ją przytuliłem. Poczułem jak się uśmiecha. Cieszyłem się, że tak na nią działam. A może Ona też się we mnie zakochała. Porozmawiam z nią o tym przy kolacji. Po paru minutach odsunęliśmy się od siebie, a ja zabrałem jej tą kopertę.
- Jak na razie nie będą Ci potrzebne. - uśmiechnąłem się do niej.
- Ale..... - zaczęła, a ja nie pozwoliłem jej skończyć i pocałowałem ją. Nie mam pojęcia co sobie myślałem, ale już dłużej nie mogłem wytrzymać. Włoszka zrobiła coś, czego się nie spodziewałem. Oddała mój pocałunek. Teraz miałem pewność, że też jej się podobam. Spojrzałem na zegarek.
- Francesca. - przerwałem tą magiczną chwilę. - Chodź musimy iść.
Złapałem dziewczynę za rękę i wyszliśmy ze studia.....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

No w końcu ....
OdpowiedzUsuńKOCHAM TWOJE OPOWIADANIA
CUDO ♥
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńTo chyba wystarczy.
Czekam na next ;D
KOCHAM CZEKAM I ZAPRASZAM
OdpowiedzUsuńviolettaileon-pieknahistoriamilosci.blogspot.com
<3